Oj, bardzo długo nosiłam się z zamiarem uszycia tildy łazienkowej , aż w końcu nadszedł dzień próby :)
Jest to dla mnie szczególna tilda, raz - pierwsza łazienkowa, dwa - szlafrok uszyłam jej z ręcznika dla niemowląt, takiego z kapturkiem, który darzę wielkim sentymentem, gdyż był po moich obu córkach.
Ten fioletowy ręcznik (troszkę sprany, w końcu wycierały się w niego aż dwie osóbki) poniewierał się mi po szufladach, bo wstyd taki pokazywać, ale też żal aby zaliczył śmietnik, ach te sentymenty ;)
I w ten sposób powstała Teresa w szlafroku z ręcznika po moich córach. I jest to pierwsza tilda która nie jest na sprzedaż. Pierwsza która u mnie zostaje, bo wstyd się przyznać, ale żadnej nie mam, jak to mówią "szewc bez butów chodzi" :)