No i mnie dopadły aniołowe panny.
Powstała w szarej sukience,
ale tak super pasowała mi do wystroju, że już ma swoje miejsce z pokoju
(no cóż, anielica ogrodniczka musiała zrobić wypad)
A potem powstały dwie anielice w klimacie walentynkowym.
Ale w sumie, mogą wisieć cały rok.
Powstała w szarej sukience,
ale tak super pasowała mi do wystroju, że już ma swoje miejsce z pokoju
(no cóż, anielica ogrodniczka musiała zrobić wypad)
A potem powstały dwie anielice w klimacie walentynkowym.
Ale w sumie, mogą wisieć cały rok.
Powstał też gruby i duży anioł z masy solnej.
I jakoś tak wyszło, iż znów jest w szarościach
przez co super mi pasuje.
I jakoś tak wyszło, iż znów jest w szarościach
przez co super mi pasuje.
I na koniec wspólna praca moja i męża.
On krzesło pomalował, ja szyłam poduszki.
Jestem mega zadowolona, bo wyszły o wiele,
wiele taniej niż
jakbym musiała kupić nowe.
Przypominam tez o moim Candy
(odnośnik po lewej stronie bloga)
każdy ma duże szanse bo małe zainteresowanie.
Pozdrawiam i lecę szyć kolejne anieliny.
(odnośnik po lewej stronie bloga)
każdy ma duże szanse bo małe zainteresowanie.
Pozdrawiam i lecę szyć kolejne anieliny.




















